Najciekawsze posty

Regulamin, uwagi, opinie, pomysły. Ocena zachowań.
Regulamin forum
Regulamin FFL. Tu można również zamieszczać wszystkie sprawy dotyczące samego forum i jego uczestników. Opinie o uczestnikach nie mogą być napastliwe i chamskie. Wskazane są tylko wyważone, obiektywne opinie. Forum nie służy do poniżania ludzi. Proszę nie zapominać, że równie wskazane są pozytywne opinie, również obiektywne, Nie chcemy tworzyć kółka wzajemnej adoracji, dlatego wszelkie opinie muszą być uzasadnione podanym przykładowo zachowaniem.
Awatar użytkownika
kymen
Site Admin
Posty: 479
Rejestracja: 02 stycznia 2018, 10:25 - wt

Najciekawsze posty

Postautor: kymen » 03 kwietnia 2018, 19:37 - wt

Tu chcemy zamieszczać posty warte polecenia. Powinny to być posty przemyślane, stanowiące pewna całość do przeczytania w jednym poście i wzbogacające nas w jakąś wiedzę, niekoniecznie stricte specjalistyczną. Dziedzina i tematyka jest tu dowolna. Chodzi o wyróżnienie wartościowych wypowiedzi.

lulu
sub Miliarion
Posty: 785
Rejestracja: 13 lutego 2018, 14:12 - wt

Re: Przyjań jaka jest?

Postautor: lulu » 18 maja 2018, 09:54 - pt

Przyjaźniłam się kiedyś z pewnym chłopakiem. Lubiliśmy się, lubiliśmy ze sobą spędzać czas, lubiliśmy się sobie zwierzać, ze swoich miłości też, bo akurat to uczucie nas nie łączyło.
A potem rozdzieliły nas kilometry odległości, to nie te czasy, gdy wszyscy są w zasięgu sieci, wtedy tego nie było. I tak to się jakoś skończyło.
Po latach znalazł mnie przez nk, bardzo się ucieszyłam, ale po kilku mailach okazało się, że nie bardzo mamy o czym ze sobą rozmawiać. Czas który upłynął każdemu z nas przyniósł inne doświadczenia i inne zmiany w nas nastały, jedno drugiego nie rozumiało.
Wspominam go mile, był ważny dla mnie w tamtym etapie życia, ale na tym teraźniejszym nie jesteśmy już sobie... potrzebni? dopasowani? nie wiem jak to nazwać...

Miałam też przyjaciółkę z którą rozłączyła mnie jej śmierć.
To była taka dziwna przyjaźń. Ona była starsza ciągle w kłopotach, ciągle na długach, ciągle sobie nie radziła. Bardzo ładna, przyciągała samych palantów i i koniec końców zostawała z kolejnym dzieckiem sama. Ktoś by powiedział, że to patologia. Ale zbyt łatwo wydajemy opinie.
Pożyczała pieniądze, czasem oddawała czasem nie, ale nie miało, to dla mnie znaczenia, naprawdę. Była dobrym człowiekiem ale nie umiała sobie w życiu poradzić. Zaczęła trochę za dużo pić. Ludzie mówili, że pije, nikt nie pytał dlaczego.
Pozbierała się jednak i opanowała. Dla dzieci. Były dla niej wszystkim. Kiedy wydawało się, że już będzie dobrze, bo dzieci duże, dobra praca, to zaczela chudnąć. Myślałam, że to dobrze, że chce fajnie wyglądać, a ja już zżerał rak.
I wtedy ja, ta ja która zawsze kiedy potrzebowała czegoś byłam, ja, która zawsze odbierała od niej telefon, przeważnie nad ranem, kiedy musiała się komuś wygadać albo szukała pocieszenia, właśnie wtedy ja zostawiłam
Nie poszłam jej odwiedzić, chorej, leżącej nie wsparlam swoją obecnością, nie chciałam widzieć jak umiera.
Nie sprawdziłam się w chwili kiedy , myślę, że najbardziej mnie potrzebowała. Cała moja przyjaźń okazała się niewiele warta, w chwili wielkiej potrzeby mnie nie było.

Umarła, a ja z tym żyję. Nie jest tak, że rozpamiętuję to w nieskończoność, trzeba umieć sobie wybaczyć.
Ale przyznaję się, że nie zachowałam się jak trzeba.

Napisałam na początku że naszą przyjaźń rozłączyła śmierć. A powinnam napisać, że choroba.

Macie teraz obraz drugiej strony, bo zawsze opowiadamy o tych, którzy nas skrzywdzili, nas zranili, nad opuścili. Tymczasem to ja kogoś opuściłam, bo nie potrafiłam unieść z nią tego ciężaru choroby która szybko zmierzała do śmierci.

Abenita
alterum Centurion
Posty: 272
Rejestracja: 31 stycznia 2018, 09:19 - śr

Re: Forum jakie jest? Wasze opinie

Postautor: Abenita » 28 maja 2018, 08:36 - pn

Ja napisze swoje wrazenia, bo mnie troche zaczyna sytuacja na forum denerwowac, a troche smieszyc. Staracie (staramy?) sie byc dla siebie uprzejmi, ale wszelkie animozje widac jak na dloni, - a na forum internetowym, z zasady sluzacym do rozmowy, - dopuki ludzie nie zaczna ze soba normalnie rozmawiac, nic z tego przeciez nie bedzie. Ja przyznam, ze nie czuje sie na forum dobrze, bo gdzie bym nie poszla, tam moj wpis najczesciej spotyka sie z milczeniem, albo jakas dziwna reakcją, na filtrowni tez, ile razy bym nie weszla i cos powiedziala, to tez mam wrazenie, jakbym powiedziala (zrobila?) cos nie tak, - no to w koncu dalam spokoj. Moze jestem przewrazliwiona, co zreszta zostalo mi tu juz wypomniane, ale - nie umiem i nie lubie prowadzic gadki-szmatki, tylko raczej na temat, i teraz widze, ze w tym miejscu to jest raczej moja wada niz zaleta, bo byc moze ludziom sie wydaje, ze zadzieram nosa, albo jeszcze cos innego, nie wiem.

Wiec - moim zdaniem na forum jest za grzecznie, a przez to nieszczerze.

Poza tym, - wczesniej caly czas tworzyliscie offtopy, co wcale nie jest dobre, biorac pod uwage efekt dlugofalowy, - teraz forum zamarlo, bo kazdy sie chowa i malo co udziela. Jak dla mnie to jest dziwne.

Awatar użytkownika
Anna
alterum Centurion
Posty: 255
Rejestracja: 02 stycznia 2018, 17:29 - wt

Przyjań jaka jest?

Postautor: Anna » 30 maja 2018, 21:18 - śr

Od pewnego czasu zastanawiam się czy może być tak, że w jakimś momencie kończy się przyjaźń np z żyjącym, a będącym w podeszłym wieku rodzicem. Zakładam, iż nie stracił zdolności umysłowych, ale z racji słabego stanu zdrowia nie może się niczym denerwować, niby można mu wiele powiedzieć, ale trzeba go jednak oszczędzać, by nie wylądował w szpitalu. Tak mają min. ludzie chorzy na serce. Bo przecież w praktyce rodzic jest, a jakby go nie było. Można stwierdzić, że mamy pod opieką dziecko, tyle, że już nie do ukształtowania. Czy zostaje coś z dawnych kontaktów, czy też stajemy się tylko niezbędnymi opiekunami, kołem ratunkowym. Przecież sami jesteśmy mocno dorośli i radzimy sobie z życiem, ale ta bliska osoba, do której przez szereg lat przyzwyczailiśmy się gdzieś tam jest ważna. Pojawiająca się nieuchronnie w nas świadomość utraty jej za życia jest odczuciem subiektywnym, bo gdy ktoś nas pyta czy mamy jeszcze rodzica, odpowiadamy, że tak. No właśnie. Sama nie wiem właściwie co powinno się powiedzieć... Nikt przecież w osobiste odczucia drugiego człowieka nie będzie wnikał ani ich analizował, bo po co, więc oficjalna odpowiedź "tak" wystarcza. Warto by w życiu mieć kogoś takiego i jednocześnie być takim dla kogoś, kto zrozumie co ma się na myśli mówiąc "nie" i dlaczego. I to może być prawdziwa przyjaźń.
Osoba w średnim wieku, która ma jeszcze rodziców lub jednego, u ludzi wzbudza pewną zazdrość. Niezrozumiały jest fakt, że czegoś brak. Rzadko mówi się o tym, że pewne istotne zmiany dokonują się już czy jeszcze za życia starszej osoby. Zmiany, które bolą, smucą przez swój nieodwracalny charakter. Nieuchronność upływającego czasu i jej konsekwencje dla nas są czymś naturalnym. Nad czym więc tu się rozwodzić. A jednak... dokonujemy pewnych podsumowań, pojawiają się refleksje nie zawsze pozytywne dotyczące tej naszej przyjaźni z rodzicem. Może nigdy jej nie było? Ciekawe może być to, jak rodzic widzi relacje z nami. Mógł być przez lata ich podmiotem, osobą dla nas znaczącą lub nawet trzymającą stery. Zatem trudno mówić wtedy o przyjaźni, pewnego rodzaju partnerstwie. Oczywiście obie strony zmieniały się przez lata, okoliczności,[ a szczególnie my, gdy dorastaliśmy itp.] Pozostaje pytanie: co tak naprawdę było i co z tego pozostało. Czym jest strata za życia?
No cóż...nieraz ulegamy nieco minorowemu nastrojowi. To zwykła ludzka rzecz.

Awatar użytkownika
malgana
alterum Centurion
Posty: 216
Rejestracja: 28 marca 2018, 18:34 - śr

Resursa (salonik) – chcę schudnąć

Postautor: malgana » 11 czerwca 2018, 23:06 - pn

Trochę tu ucichło, ale chcę do Was dołączyć. Moja historia jest taka: zawsze byłam, jak to moja Mama mawiała: wysuszonym pogrzebaczem. Urodziłam dwoje dzieci i zaraz po porodzie ani 1 cm, ani 1 kg więcej. Jadłam wszystko i nijak nie mogłam utyć, nawet z tego powodu znalazłam się w szpitalu, ale niczego nie znaleziono - byłam zdrowa. I tak sobie żyłam chudziutko i wesoło aż do wypadku, po którym byłam unieruchomiona prawie półtora roku. Na początku mojego "bezruchu" zaczęło ziszczać się moje marzenie, żeby nabrać trochę ciała..... nabierałam..... nabierałam..... i nabierałam aż doszłam do nadwagi 20 kg. Do tego doszedł PTSD a więc antydepresanty i okazało się, że przy wzroście 162 dobiłam do ..... tak, tak, 98 kg! Jak już mogłam stanąć na wagę to mogłam też zobaczyć się w lustrze - szok! Wiedziałam, że przytyłam ale nie zdawałam sobie sprawy jak bardzo. Ja po prostu nie znałam tej baby z lustra! No rozpacz na całego, tragedia życiowa! Moje koleżanki miały dodatkową pracę nade mną a wiecie jak to jest z psychologiem: co mogły mi powiedzieć, czego sama bym nie wiedziała? Czego sama bym nie powiedziała pacjentce w mojej sytuacji? Nagle całe to psychologizowanie wydało mi się płytkie i bezwartościowe. Teraz, z perspektywy czasu stwierdzam, że przydało mi się to doświadczenie,ale wtedy?
W każdym razie trochę czasu upłynęło zanim przestałam histeryzować i oprzytomniałam. Na początek wzięłam się w garść i przy wielkiej pomocy koleżanek po fachu i rodziny wygramoliłam się z depresji, zostały mi odstawione antydepresanty. Po ich odstawieniu waga powolutku, bardzo powolutku zaczęła spadać. Nie stosowałam żadnej diety bo jeszcze przez długi czas byłam uzależniona od innych w kwestii gotowania. Moje gotowanie w/g filozofii smaków z konieczności zawiesiłam na kołku. Kuchnia wschodu może nie odchudza, ale też nie tuczy. W końcu nadszedł czas, że sama mogłam stanąć przy garach i wrócić do własnego żywienia. Schudłam bardziej? Niestety nie. Rodzinie gotowałam tradycyjnie w/g filozofii wschodu a sama zaczęłam przerabiać różne znalezione w necie diety. Co trochę schudłam to zaraz przytyłam. Dodatkową trudnością było i jest to, że nie mogę biegać, czy nawet za dużo chodzić, o konnej jeździe musiałam zapomnieć, rower tylko rekreacyjnie i nie za długo. Niestety za słabo pływam, żeby korzystać z tej przyjemności.
Pomyślałam tak: skoro nie ma diety idealnej to co robić? Z czego zrezygnować, skoro lubię jeść wszystko a słodycze pochłaniam jak gąbka wodę? Ja też nie lubię zakazów i nakazów, nie lubię sobie odmawiać bo jedzenie to coś, co daje mi dużo radości. Ale coś wymyślić trzeba, żeby i jeść i schudnąć a ostatecznie nie wrócić do zgubionych już kilogramów. Nie wiele wymyśliłam: ograniczyłam cukier (w napojach także) i słodycze. Trochę trwało zanim polubiłam gorzką herbatę (kawę nadal słodzę, tylko mniej - bo podobno trzeba) Słodycze również jadam tylko rozsądniej, i tylko w czasie jakiś okazji, świąt i w dni wolne od pracy. Zamiast pieczywa białego (mmmm......... świeże bułeczki) kupuję pieczywo chrupkie z nasionami (typu wasa) co nie znaczy, że tej świeżej bułeczki czasami nie zjem. I właściwie to wszystko. Żadnego rygoru! Staram się jeść mało kalorycznie ale bez spiny. I wiecie co? U mnie to przyniosło efekty, straciłam jeszcze parę kilogramów. W tej chwili od roku mam ciągle tę samą wagę, niestety nadal za dużą ale zaczęłam akceptować i ją i swój wygląd. Trudno nazwać mnie grubą, bardziej lekko puszystą, od wielu osób słyszę, że teraz wyglądam apetycznie (cokolwiek to znaczy). Zmieniłam ubrania na dopasowane ale nie opinające, mam talię zatem mogę sobie pozwolić na spódnice z koła. Jedynie wysokich obcasów już nie mogę nosić a w nich zawsze wygląda się lepiej, ale trudno.
Dziewczyny,dajcie sobie trochę luzu :)
Nie znam Waszego wieku,ale tak ogólnie: schudnięcie to zmarszczki i mniejsze piersi. Też tak macie, że najpierw spada Wam masa z piersi i twarzy? Przyznam, że odkąd mam te parę kg więcej to polubiłam swoje piersi i pupę -w końcu jakoś wyglądają :D Może powinnam zrzucić jeszcze parę kg, ale..... nic na siłę.
Nie czytam i nie sprawdzam, bo jak zacznę poprawiać to pewnie wszystko zmienię :)

Awatar użytkownika
kymen
Site Admin
Posty: 479
Rejestracja: 02 stycznia 2018, 10:25 - wt

Re: Najciekawsze posty

Postautor: kymen » 14 lipca 2018, 08:47 - sob

Forum zamknięte


meble do sypialni meble do kuchni meble do salonu meble do jadalni stół drewniany nowoczesny stoły z litego drewna stoły z litego drewna dębowego stół dębowy nowoczesny drogie łóżka stolik kawowy stół

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość