Bajdurałka Barona Franza

Każdy może wcielić się w dowolną postać i zagrać w bajdurałce. Pisanie tu oznacza zgodę na przekazanie praw autorskich właścicielom forum.
Regulamin forum
Każdy może wcielić się w dowolną postać i zagrać w bajdurałce. To świat fikcji i fantazji.
Odgrywane role nie muszą mieć nic wspólnego z życiem i charakterem aktorów.
UWAGA Pisanie tu oznacza zgodę na przekazanie materialnych praw autorskich do publikowanych tekstów, właścicielom forum. Ponieważ uznajemu że wypowiadane (pisane) kwestie dytyczna fikcyjnych postaci posty magą być modyfikowane, zmieniane lub usuwane w zależności od potrzeb bajdurałki. Wszelkie prawa zastrzeżone, publikacja tekstów tyko za zgodą autorów.
Iryd
Moderator Globalny
Posty: 922
Rejestracja: 02 stycznia 2018, 11:46 - wt

Bajdurałka Barona Franza

Postautor: Iryd » 13 maja 2018, 20:43 - ndz

No wreszcie coś dla mnie. Ja delegowany w stan spoczynku pułkownik dragonów żebym musiał się chować przed damskimi parasolkami… toż to nie uchodzi. Taki zdobywca głów nieprzyjacielskich i serc niewieścich. Z obojgiem my walczyli do utraty tchu i do upadłego. A dzisiaj zamiast ja zażywać koca i ciepła kominka, ja szturchany jak pies odźwiernego Jambrożego skomleć, by szturchańcem nie być poczęstowanym.
A propos psa:
Mój znajomy z Budapesztu Milkosz Szalasi chciał mieć kiedyś przyjaciela, co zawsze będzie się cieszył na jego widok, wszystkiego wysłucha i nie powie nikomu. Nie ocenia i prawie wszystko wybacza. Długo się zastanawiał aż w końcu na targu kupił sobie psa. Chodzili razem na spacery, dumne prawie jak pawie. Razem spali i jedli z jednej miski. Co prawda Atena nie nauczyła się mowy ludzkiej, ale za to Miklosz szczekał jak antena, bo tak żeśmy jego sukę po cichu w kompanii nazywali. Ale dziś po doświadczeniach z wieloma kotkami sam się zastanawiam, czy pies to nie najlepszy przyjaciel. W pugilaresie i monet więcej zostaje, bo taki przyjaciel chociaż ci nie podbiera jak oko przymrużysz. Kotka jest słodka, ale wcale nie taka idiotka. Czasem myślę, że to ja bardziej na idiotę wychodził. Miklosz gadał: „ Trzymaj się futra na czterech łapach, bo to na dwóch nogach zrobi z ciebie łacha.”
A my tak nazywali Atenę, bo ogon jej stał jak antena. Ja muszę dzisiaj się trochę do niej upodobnić, bo przyjeżdża do mnie moja stara znajoma, stara nie tylko dla tego, że się długo znamy, rumuńska hrabinia Lukrecja de val Godesku. Ja już kazał srebra wypucować i serwis odkurzyć, bosz nie wypada, żeby zacna osoba zaśniedziałość z łyżeczku wylizywać miała. Kiedyś jak Jan się rozchorował to ja dał łyżeczki do wylizania psu Jambrożego. Nikt się nie poznał, błyszczały jak buty żołnierzy przed inspekcją. Ale dziś Jan zdrowy to i jak będzie moje oficerki pucował, łyżki też może przetrzeć. We w związku z wizytą szanownej damy ja musiał nadużyć budżetu i kupić świeżej kawy. Słodycz to ona zawsze z sobą przynosi, więc nie trzeba się martwić. Mundur już przyszykowany, trzeba tylko dopilnować, żeby galoty świeże były. Żeby nie doszło do jakiejś kompromitancji podobnej do naszej niesławnej ucieczki z pola walki, w czasie bitwy pod Moklowiczami. Co prawda ówczesny dowódca dostał order za odwagę, bo mu się pomieszały kierunki i jako jedyny zapychał wprost na wroga. Głównodowodzący pomyślał, że on taki odważny, że sam rzucił się na przeciwnika. Oj, już piąta się zbliża… a przed szóstą się zjawi hrabinia. Czas się zabrać za doglądnięcie ostatnich przygotowań przed wizytą.

Abenita
tribus Centurion
Posty: 391
Rejestracja: 31 stycznia 2018, 09:19 - śr

Re: Bajdurałka Barona Franza

Postautor: Abenita » 08 czerwca 2018, 10:15 - pt

:D
A jak udała się wizyta hrabinii?

Iryd
Moderator Globalny
Posty: 922
Rejestracja: 02 stycznia 2018, 11:46 - wt

Re: Bajdurałka Barona Franza

Postautor: Iryd » 08 czerwca 2018, 12:11 - pt

Pani markizo! Jak znajdę chwilę czasu to wpadnę do pani na kawę i wszystko opowiem. Tylko niech się markiza zrujnuje, na porządną kawę, bo lury nie lubię.

Iryd
Moderator Globalny
Posty: 922
Rejestracja: 02 stycznia 2018, 11:46 - wt

Re: Bajdurałka Barona Franza

Postautor: Iryd » 11 czerwca 2018, 08:23 - pn

Ostatnimi czasy pod nieobecność mojego jaśnie dowodzącego małżonka, hrabiego de val Godesku, spędzałam wolne chwile korzystając z konia. Oj, rączy to był rumak, rączy…jak mawiają tu i ówdzie, jabłkowity z bujną grzywą i takimże temperamentem. Kiedy powracałam z przejażdżki z mierzwioną czupryną, padałam na otomanę bez ducha. Jakież było moje zdziwienie, gdy pewnego dnia przybył do mnie Jambroży od barona Franza, mojego dobrego znajomego z czasów, gdy służyłam w wojsku, a raczej wojsku jako markietanka świadcząc usługi wszelakie. Tęgi wojak był z tego barona, oj tęgi, ... Jambroży wręczył zaproszenie i buchnął w mankiet, wzdychając znacząco kilka razy. Ciekawam, jakie atrakcje szykuje ten stary kutwa. Pewnie jaka lura cykorią rasowana, albo cuś jeszcze gorszego. Żeby tylko munduru nie nałożył na lewe strone, albo jakim orderem za męstwo wojenne w uzębienie mię nie zdzielił przy powitaniu… No, czas, żeby przyszykować toaletę, żeby ja dobrze przy baronie wypadła, a nie facecina wypadł mnie przez okno z wrażenia jak mnie niewłaściwie ustrojoną zobaczy. On był zawsze pies na słodycz wszelką, to ja mu jakie eklery wysmażę ze dwie… no może ze trzy… ech… kupię w cukierni na rogu, zaoszczędzę na czasie i nerwach. Kaśka, moja kucharka, jak jej dziesięć razy nie powiesz to nic nie zrobi. Na szczęście nie są takie drogie, przeboleję, niejedno ja przy nim straciła, taki to był Franz francowaty.

kymen
Site Admin
Posty: 1212
Rejestracja: 02 stycznia 2018, 10:25 - wt

Re: Bajdurałka Barona Franza

Postautor: kymen » 13 lipca 2018, 23:44 - pt

Forum zamknięte


meble do sypialni meble do kuchni meble do salonu meble do jadalni stół drewniany nowoczesny stoły z litego drewna stoły z litego drewna dębowego stół dębowy nowoczesny drogie łóżka stolik kawowy stół

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość